..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » MENU

   » OGÓLNE

   » KOMNATA BG

   » KOMNATA MG

   » POLECANE

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

Mag wskoczył na siodło i ruszył w stronę bramy. Nie miała żadnych wrót, nawet prostej kraty – najlepszą ochroną było roztaczające się dookoła bezdenne bagno. Do posiadłości maga nie było żadnego dojścia, sprawdził to osobiście, a te, które były zniszczył. Teraz tylko magiczna grobla pozwalała przedostać się poza High Moors na ścieżkę do Secomber. Zarathos zbudował tę groblę (przez długi czas było ukryte, ale 'normalne' przejście), gdy zobaczył Mooonbridge w Silvermoon. Uznał, że skoro inni mogą mieć coś takiego, to on też. Co prawda różnice w czarze i jego właściwościach były całkiem spore, ale rezultat – niewidzialny most (czy w jego wypadku ścieżka) taki sam. No i jego nie był widoczny w nocy, ostatecznie miał zatrzymywać nieproszonych gości, szczególnie takich, co na wizyty wybierają się w nocy.

Oba konie były przyzwyczajone do chodzenia w powietrzu, więc przejazd nie sprawił problemów. Mimo to Zarathos usłyszał ciche westchnięcie, gdy kopyta Kościeja dotknęły twardego gruntu. Stąpająca twardo po ziemi czarodziejka nie mogła się przyzwyczaić do tego sposobu podróżowania.

- Gdzie teraz?
- Przed siebie?
- Nie ma to jak zdecydowany mistrz magii. - Zarathos parsknął słysząc ten komentarz. Był bardzo zdecydowany, ale zabieranie czarno białej w sprawach zła i dobra dziewczyny do Krypty Czarnoksiężnika i narażanie na spotkanie z Larlochem nie było najlepszym pomysłem. Szczególnie przy jej niewyparzonym języku mogłoby się to źle skończyć. Zarathos wiedział, że sam siebie przed liczem z Nethreil obroni. W swoje zdolności do obrony siebie i dziewczyny wątpił.
- Jakbyś się nie plątała pod nogami, to bym wiedział, gdzie jechać, a teraz…
- Plątała? A czy ja się napraszałam, żebyś mnie ze sobą wziął?! - Mag spojrzał na nią z lekkim niedowierzaniem. - No dobrze, napraszałam się. Ale nie musisz być od razu niemiły. A gdzie chciałeś jechać?
- Do czegoś w rodzaju biblioteki dla wybranych. Cóż, wychodzi na to, że pojedziemy po prostu na zakupy.
- Klawo! - Dziewczyna klasnęła w ręce płosząc Kościeja, który zatańczył na zadnich nogach, poczym puścił się w galop z dziewczyną rzucającą na biednego konika klątwy o jakich pewnie najwięksi magowie nie słyszeli. No, to na skróty, mruknął do siebie mag. Przynajmniej będzie szybciej.

Wbrew oczekiwaniom maga podróż zeszła im szybciej, niż się spodziewali. Wędrując często od świtu do zmierzchu przebyli drogę do gościńca, który miał ich zawieść do Waterdeep w zaledwie cztery dni. Co prawda forsowny marsz sprawił, że oboje 'padali na twarz', nieprzyzwyczajeni do takich wędrówek – Zarathos używał magicznych portali, a Eireen w ogóle prawie nie ruszała się z siedziby wśród bagien – ale wizja niedługiego odpoczynku w jakiejś porządnej karczmie dodawała im sił.

Dziewczynę dodatkowo cieszyła myśl o czekających ją zakupach. Jak na razie jej mistrz tylko raz zabrał ją na zakupy, ale za to pozwolił jej kupować co tylko chce – pod warunkiem, że sama przetransportuje zakupy do domu. Jak ta głupia nakupowała co się tylko dało, a później męczyła się targając wszystko przez czterysta mil (znaczy koń niósł, on szła obok). Tym razem postanowiła być mądrzejsza. I zaczęła układać listę 'pilnych i niezbędnych zakupów', którą zresztą dzieliła się z mistrzem.

- Wiesz, suknie ważna rzecz – mówiła, żywo przy tym gestykulując Eireen, – ale potrzebne są też dodatki. Jak sądzisz, czy do sukni z czerwonego jedwabiu będą pasować kolczyki z granatami?

Mag tylko jęknął. Od czterech godzin wysłuchiwał planów oraz uwag dotyczących najnowszej mody, o której nie miał zielonego pojęcia, co nie przeszkadzało jego towarzyszce zasięgać u niego opinii.

- Masz rację – skwitowała jęknięcie dziewczyna. – Czerwony z czerwonym zdecydowanie odpada. Potrzebny jest jakiś kontrast. Może, może szafiry?

- Tak, tak, panienko. Szafiry bendom w sam raz. Ale zadowlim siem pinionszkami. Trudno, sami pójdziem je sobie kupić, co nie chłopcy?

Eireene osadziła konia w miejscu widząc wychodzącego na drogę obdartusa w jakimś skórzanym kubraku. I z wielką kuszą w ręku.

- Chyba masz rację – odpowiedział Zarathos zatrzymując się obok swojej towarzyszki. Mówił to zresztą prawie serio, gotów pogodzić się ze stratą pieniędzy jeżeli to sprawi, że Eireene przestanie mówić o sukniach, biżuterii, bucikach i reszcie całkowicie zbędnego kramu.

- Ło, rozsomdny pan z was. - Jego towarzysze, powoli wyłaniający się z przydrożnego lasu rechotali zgodnie. Trafił im się łatwy łup, na dodatek taki co to ma sporo złota w sakwach. Udany dzień.

- Co? Chcesz dać tym wypierdkom moje, znaczy nasze złoto?
- Moje. I dlaczego nie? Biednych trzeba wspomagać. - Zarathos nabrał ochoty na odpłacenie Eireene pięknym za nadobne.
- Niedoczekanie tych śmieci.
- Ejże, panienka siem nie martwi. Od panienki grosza nie weźmiem. Panienka inszą monetą zapłaci.



strony: [1] [2] [3] [4]
komentarz[23] |

Komentarze do "Arcymag - Podróż"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


   Sonda
   W którą edycję Dungeons and Dragons grasz?
3.0
3.5
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   R. A. Salvato...
   Forgotten Rea...
   Szpony Larenil
   Leśna Zbroja
   Troy Denning ...
   Mistyczny Woj...
   Kamień z Nieba
   Download
   Aramil, cz. I...
   Na początek

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.025542 sek. pg: