..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » MENU

   » OGÓLNE

   » KOMNATA BG

   » KOMNATA MG

   » POLECANE

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

Arcymag - podróż


Jeżeli znalazłeś tę księgę i ją teraz czytasz, oznacza to dwie rzeczy. Że ja nie żyję i to schronienie nie jest już tym, czym było kiedyś. Szkoda.

Zastanawiasz się, kim jestem, kim jest ten, o którego życiu zaraz przeczytasz? W sumie to akurat najłatwiej wyjaśnić. Jestem Zarathos, arcymag. I tyle. Bo cóż więcej można powiedzieć? Że jestem wielki, wspaniały i niezwyciężony? Pewnie by można, ale czytałem wiele ksiąg, wiele życiorysów magów, którzy właśnie tak zaczynali swoje wspomnienia. I którzy dawno nie żyli, gdy odwracałem ich pierwszą kartę.

Jestem magiem i jeżeli kiedyś o mnie pomyślisz, nazywaj mnie właśnie tak. Bo magia zawsze była, zawsze jest i zawsze będzie. Nawet jeżeli zabraknie takich jak ja, to magia pozostanie. Zaklęta w życiu kwiatów, w pieśniach o miłości, w tajemnicy głębin morskich. Jestem więc magiem...


Wstęp do „Autobiografii” arcymaga Zarathosa



Eireene wsunęła się cicho do pracowni swojego mistrza i, jak za każdym razem gdy odwiedzała go w miejscu pracy, nie mogła powstrzymać chichotu. Znała Zarathosa od, w sumie od zawsze, a mimo to nadal ją to bawiło. Ciekawe, jaką minę mieliby ci wszyscy tam, w miasteczku, którzy wyobrażali sobie jej pana jako typowego przedstawiciela profesji, czyli unurzanego co najmniej po łokcie w krwi niemowląt i zapijającego ludzki móżdżek, krwią.

Z jednej strony nie dziwiło jej to. Miasto ucierpiało od najazdu jakiegoś nie do końca umarłego typka z kohortą szkieletów jako żołnierzami i teraz ludzie podchodzili do istot takich, jak on z należnym strachem i respektem. I przy okazji nienawiścią. Nic dziwnego, nic nowego.

Z drugiej strony irytujące było to, że Zarathos tyle już razy pomagał miastu, że mogliby chociaż od czasu do czasu okazać trochę zrozumienia i być, chociaż starać się być, miłymi dla osoby, która ratowała ich mienie i majątki, gdy tego potrzebowali. Zapadła dziura i równie zapadli na umyśle mieszkańcy. Pogładziła mokre jeszcze włosy. Robiła sprawunki w miasteczku i jak zwykle komuś udało się w nią trafić zawartością nocnika. Pociągnęła noskiem i skrzywiła się. Miała wrażenie, że nadal czuła to gówno, które na niej wylądowało.

Dziewczyna uszczknęła białą różę z krzaczka zwieszającego się z marmurowej donicy podtrzymywanej przez rzeźbę elficy - nimfomanki, sądząc po tym, co przedstawiała rzeźba (poza elficą). Eireene przyzwyczaiła się już do niej, ale przez parę pierwszych lat od kiedy zrozumiała, co zacz z mężczyznami, rzeźba wzbudzała na jej twarzy rumieniec.

- Nie niszcz kwiatów, tyle razy cię o to prosiłem.
- Wiem, wiem mistrzu - Eireene wpięła różyczkę we włosy i przejrzała się w lustrze wiszącym nieopodal. Lustro służyło do czarów, ale dla mistrza. Ona wolała się przyglądać w krystalicznie czystej powierzchni. - Ale może jej zapach chociaż trochę zabije ten smród.

Zza kotary wyszedł mężczyzna w sile wieku. Zakołysał powoli kieliszkiem, w którym chlupotały resztki wina. - Znowu cię oblali?
Eireene skinęła głową.
- Ale kupiłaś, co trzeba?

- Tak, mistrzu. Służba zaraz przyniesie ci wszystko. Ale...
- Ale?
- Jak ty to robisz, że ciebie zostawiają w spokoju?
- Nie zajmuję się tylko 'światową' magią. - Uśmiechnął się do siebie. - Widzisz, od różnych mądrych bab i wróżów siedzących po wsiach można się sporo nauczyć. Rzeczy, których ta cała – potoczył ręką dookoła – magia nie jest w stanie sprawić. Albo koszta są zbyt duże.
- Od babek zielarek? - Dziewczyna skrzywiła się. Jej mistrz studiował u babek zielarek i jakichś zawszonych pseudo-pustelników doradzających co zrobić, żeby facet sprawdzał się w łóżku? W to nigdy nie uwierzy.
- Ale to ale chyba nie dotyczyło zawartości nocników omijających moją osobę?
- Nie. Kończą się nam pieniądze.
- Tobie. - Zarathos wzruszył ramionami. - Dostałaś tyle pieniędzy, żeby starczyło na całe lato. Jak je wydałaś na drobiazgi, to już twój problem.
- Ceny idą w górę.
- A, o tym akurat wiem. - Mag podszedł do stojącego w roku małego sekretarzyka i z górnej szufladki wydobył sakiewkę. Małą sakiewkę. - Wystarczy na pokrycie różnicy i jeszcze trochę zostanie. Masz więc więcej niż powinnaś potrzebować.



strony: [1] [2] [3] [4]
komentarz[23] |

Komentarze do "Arcymag - Podróż"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


   Sonda
   W którą edycję Dungeons and Dragons grasz?
3.0
3.5
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   R. A. Salvato...
   Forgotten Rea...
   Szpony Larenil
   Leśna Zbroja
   Troy Denning ...
   Mistyczny Woj...
   Kamień z Nieba
   Download
   Aramil, cz. I...
   Na początek

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.065806 sek. pg: